piątek, 31 października 2014

Wakacje w Czarnogórze

      W ubiegłym roku byliśmy w Chorwacji, a tam jedna z pań rezydentek przekonywała nas, że jeszcze piękniej jest w Czarnogórze. 
Piękniej? Dlaczego by tego nie sprawdzić?
Wyruszyliśmy do Czarnogóry.
Po dosyć długiej podróży dotarliśmy na miejsce.
         Czarnogóra to bardzo młode państwo, całkowicie niezależna jest dopiero  od 2006 roku.
 Położona nad Adriatykiem, między Chorwacją a Albanią.
Adriatyk, owszem, piękny, ale mnie najbardziej zachwyciły góry...
Jednak po kolei.
Już pierwszego ranka mogliśmy obserwować powoli wstające słońce i budzący się dzień.



          Słońce dopiero wychodziło zza gór, malując przepiękne widoki.


Bardzo szybko zregenerowaliśmy się po podróży i wyruszyliśmy, aby zwiedzić najbliższą okolicę.

Na pierwszy ogień - Stary Bar.


                Już sama droga dostarczała niesamowitych wrażeń:


         Po kilkunastu minutach jazdy rozklekotanym autobusem dotarliśmy do Baru. 






Minęliśmy Bar, kierując się do naszego celu podróży: 


                                                     W oddali widać meczet:



         Gdyby ktoś chciał, może i widokówki wysłać :). Czy poczta działa, nie sprawdzałam, niewysłane kartki z Czarnogóry do dzisiaj mam w przewodniku...



                                              A może rakiję do degustacji?



         Wspinamy się do góry, aby dotrzeć do starego miasta.



              Klimatyczne miejsce, gdzie zachowało się ok. 240 ruin  domów, świątyń i pałaców, a najstarsze pochodzą z X w.:
(więcej o Starym Barze pisałam tutaj: Stary Bar)





               Rozciągające się wokół góry zachwycają, a równocześnie uświadamiają człowiekowi, jaki jest maleńki wobec ogromu przyrody...







                          Po nieco męczącym dniu w Czarnogórze nastąpiły chwile plażowania, a także pora na morskie wycieczki.


                  Wybrzeże, podziwiane od strony morza, robi niesamowite wrażenie:


                    W Primorsku kusząco wyglądały morskie taksówki, którymi można wybrać się na rejs do pobliskiej miejscowości lub na połów.




                          A to już Sviety Stefan, czyli  najbardziej znane miejsce w Czarnogórze: 





Wg lokalnych przewodników na wysepce często bywają znani goście, czyli gwiazdy świata filmu, sportu itp.


            Płynąc dalej wzdłuż wybrzeża, dotarliśmy do Budvy.


Wąskie, kamienne uliczki, którymi można krążyć  i krążyć, i ciągle trafiać na jakiś niesamowicie piękny zakątek...





                 A wieczorem, po morskich przygodach można spokojnie posiedzieć na brzegu morza i zachwycać się zapadającym zmrokiem i ciszą...



           Dzień, który mieliśmy poświęcić na wycieczkę w głąb kraju, zapowiadał się niezbyt słonecznie:


Jednak nie przeszkadzało nam to w planach i ruszyliśmy podziwiać.
Kanion Moraća:






                                               I ślady, że nasi tu też byli...


                 Dążąc piękną drogą wzdłuż kanionu, dotarliśmy do monastyru Moraća:


Ukryty wśród gór, powstał ok. XIII w., stanowił idealne miejsce posiedzeń i sejmików klanowych.



                           Dzisiaj to kompleks składający się z dwóch cerkwi, budynków mieszkalno-gospodarczych, które otoczone są murami.









                                     





        Zboczenie zawodowe :) - biblioteka tez tu jest!!!



      A podczas dalszej podróży nawet policję spotkaliśmy!


              Zbliżamy się do kanionu rzeki Tary:








           Most nad Tarą ma 370 m długości, wznosi się 150 m nad korytem rzeki, a długość największego przęsła ma 116 m.



A dla ludzi rządnych wrażeń - przejazd na linie  nad kanionem...
Nie odważyłam się...


           Jesteśmy w Parku Narodowym Durmitor.






                                                          Jezioro Czarne:





                   Wieczorne mgły nad Budvą...


                  Warto zobaczyć Czarnogórę...







Spacerkiem po Starym Barze

           Wbrew pierwszym skojarzeniom nie zapraszam do baru na piwko, ale na spacerek po pięknym, klimatycznym, czarnogórskim Starym Barze.
           Bar to największy port Czarnogóry. Współczesne miasto, nad którym rozciąga się historyczna osada - Stari Bar.
          

                 Trzeba tylko wspiąć się 4 km dalej...



           Wokół rozciągają się gaje oliwne, upał okrutny, ale widoki cudowne...



                               Po drodze mijamy meczet:



        Docieramy do wąskiej, stromo pnącej się w górę uliczki, która już bezpośrednio zaprowadzi nas do starego miasta.



                  Można zatrzymać się, kupić pamiątkę...
Choć tak naprawdę znajdziemy tutaj wszystko to, co w innych regionach Czarnogóry też można dostać, ale za nieco niższą cenę...





                               Wspinamy się dalej...




     Zachwyciła mnie ta kamienna droga, która sprawiła, że na chwilę wróciłam do Bułgarii, a dokładnie do Nessebaru, bo klimat bardzo podobny...



               Zmęczeni spacerem pod górę? Można odpocząć w jednej z kilkunastu restauracji, które ,,rozkładają się" także na zewnątrz:



                                    I  już jesteśmy.



               Pierwsza osada powstała tutaj prawdopodobnie w VIII w. p. n. e.



          Potem zmieniali się właściciele, pozostawiając po sobie ślady w architekturze i kulturze: Rzymianie, Bizancjum, państwo Zeta, serbski ród Nemaniciów, wenecjanie, a na koniec Turcy, którzy rządzili w Barze do 1878 roku.



            Zachowały się resztki ok. 240 domów, pałaców i świątyń. Najstarsze z nich (przy bramie wejściowej pochodzą z X wieku. 




                  Wychylając się za okno, można zobaczyć akwedukt z XVII wieku, który został wybudowany przez Turków i , zgodnie ze swoim przeznaczeniem, dostarczał wodę z odległego o 3 km ujęcia:
















                                Wieża zegarowa:






            Jeszcze raz spójrzmy na przepiękne ruiny i wracamy...


Tą samą dróżką, którą się tu dostaliśmy, schodzimy w dół...




         Jak miło usiąść, napić się dobrej, czarnej kawy, podziwiając piękne widoczki...


               Nadchodzą chmury i lekka mgła... Stary Bar wygląda z dołu tajemniczo, a zarazem dostojnie...



                  Jeszcze rzut okaz na Stary Bar z daleka:


         Na koniec dom, który znajduje się daleko, poza murami starego miasta, ale tak bardzo mnie zachwycił, że nie mogłam się oprzeć i musiałam go nie pokazać...