Takich Świąt to chyba nikt się nie spodziewał...
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
sobota, 16 marca 2013
Gorzki smak czekolady
Jakiś czas temu przypadkowo trafiłam na informacje o projekcie ,,Wiedza prowadzi do zmian". Aby dowiedzieć się więcej, zamówiłam bezpłatny egzemplarz książki ,,Gorzka czekolada". (Możecie zamówić tutaj: https://docs.google.com/spreadsheet/viewform?fromEmail=true&formkey=dFhPNWJpQ0c4dEQ2bnc2c2I0ckFYM3c6MQ )
Otrzymałam pozycję ,,Gorzka czekolada. Społeczne aspekty uprawy kakao w Wybrzeżu kości Słoniowej" autorstwa błażeja popławskiego i Katarzyny Szeniawskiej, która zawierała dawę naprawdę gorzkich informacji.
Książka została wydana przez PAH właśnie w ramach wspomnianego wcześniej projektu „Wiedza prowadzi do zmian! Silna współpraca pomiędzy organizacjami pozarządowymi i środowiskiem akademickim w promocji zagadnień rozwojowych wśród polityków i społeczeństwa | Knowledge Makes Change (KMC)! Strong co-operation between NGOs and academics in promoting development among politicians and public”. Przy realizacji projektu Polska Akcja Humanitarna korzysta ze wsparcia Unii Europejskiej.
Za treść publikacji odpowiedzialna jest wyłącznie Polska Akcja Humanitarna i jej partnerzy, w żadnym wypadku treść ta nie może być postrzegana jako odzwierciedlenie stanowiska Unii Europejskiej.
Tyle zastrzeżeń na wstępie.
A co znajdziemy w środku?
Na pewno nie jest to lektura ,,lekka, łatwa i przyjemna", bo w zasadzie jest to bardzo szeroko rozwinięty raport, a nie książka ,,do poduszki".
Jej celem jest ukazanie gospodarczych, politycznych i ekologicznych współzależności między krajami Afryki i Europy oraz roli, jaką w tych powiązaniach odgrywają indywidualna konsumpcja i polityka handlowa Unii Europejskiej. Autorzy uwidocznili społeczno-ekonomiczne skutki tych procesów dla krajó Afryki Subsaharyjskiej na przykładzie produkcji kakao w Wybrzeżu kości Sloniowej.
Można tutaj zapoznać się z historią Wybrzeża Kości Słoniowej, poznać koleje losu tego mało znanego nam państwa, które chyba większości kojarzy się z ,,końcem świata" i ,,krajem upadłym" - nic bardziej mylnego!!! Czytając odkryjemy, że państwo ma bardzo ciekawą, ale nielekka przeszlość i chyba czeka je równie trudna przyszłość...
Dowiemy się o historii kakao i czekolady - boskiego napoju. Legenda indiańska głosi, że Quetzalcoatl, prekolumbijskie bóstwo przedstawiane w postaci węża z piórami na głowie, nauczył swoich wyznawców uprawy kakao - źródła siły i bogactwa - oraz przygotowania z jego owoców boskiego napoju. Prześledzimy drogę kakao i czekolady z Ameryki do Europy, a nawet do Polski, gdzie w XVIII wieku jej cena była wyższa o ponad połowę od ceny herbaty i 265 % wyższa od ceny kawy!!! Dotrzemy wraz z autorami do współczesności i poznamy mniej słodkie aspekty czekoladowego przemysłu....
Książka jest bogato ilustrowana robionymi przez autorów publikacji czarno-białymi zdjęciami (aktualnymi, w większości z lat 2011-2012). Zawiera także mnóstwo tabelek, danych statystycznych, które pozwolą nam dokładniej prześledzić problem...
Cóż... Przejrzeć warto, przesśledzić nawet trzeba, ale czy po zapoznaniu się ze wszystkim faktami czekolada będzie Wam jeszcze smakowała?
Nie gwarantuję...
Wprost przeciwnie. Każda tabliczka będzie przypominała o tym, jaką drogę przebyła, zanim się znalazła w naszych rękach...
piątek, 8 marca 2013
Kwiaty dla Pań od dziewczynek :)
niedziela, 3 lutego 2013
,,Trafny wybór" czy totalna pomyłka?
Recenzję pisałam dla wydawnictwa Znak
J.
K. Rowling ,,Trafny wybór”
Kilka lat temu z zapartym tchem śledziłam losy Harry’ego Pottera i z
dziecięcą wprost niecierpliwością czekałam na kolejne tomy przygód młodego
czarodzieja. W pewnym momencie pomyślałam, że wspaniale by było, gdyby pani
Rowling napisała coś dla dorosłego czytelnika.
I doczekałam się.
Na rynku wydawniczym pojawiła się
(poprzedzona dosyć mocną – jak na książkę – kampania reklamową) powieść
,,Trafny wybór” autorstwa J. K. Rowling.
Zachęcona przede wszystkim nazwiskiem autorki, ale
także notką na okładce, która przekonuje, że czeka nas ,,pełna czarnego humoru,
błyskotliwa i prowokująca wielka powieść o małym miasteczku” sięgnęłam po jeden
z pierwszych polskich egzemplarzy i zatopiłam się w lekturze… Albo raczej
chciałam się zatopić, bo to było tylko pływanie po powierzchni, ale nie
uprzedzajmy…
Powieść rozpoczyna się śmiercią członka Rady Gminy Pagford, która
wywołuję lawinę spekulacji, kto go zastąpi,
a jednocześnie jest punktem wyjścia do następnych zdarzeń oraz
pojawiania się kolejnych, w pewnym stopniu równorzędnych, ,,postaci dramatu”,
których – moim zdaniem – autorka wprowadziła zdecydowanie za dużo.
Ze strony na stronę zostajemy coraz bardziej wplątani w ciemną historię
małej mieściny, poznajemy zarówno przyjaciół zmarłego, jak i jego
zdeklarowanych oraz ukrytych przeciwników, ale przede wszystkim tych, którzy ze
śmiercią radnego wiążą pewne nadzieje na korzyści płynące z możliwości zajęcia
zwolnionego stanowiska, bądź umieszczeniu na nim osoby, która spełniałaby
oczekiwania przynajmniej połowy członków rady. Bo należy podkreślić, że w
Radzie Gminy Pagford zgody nie ma i nie będzie, gdyż na obrzeżach miasteczka
powstało osiedle dla ubogich – Fields. I to właśnie Fields podzieliło nie tylko
Radę, ale i mieszkańców miasteczka – część chce jak najszybciej pozbyć się tego ,,wspomnienia sennego koszmaru”,
zabitego deskami i oszpeconego wulgarnymi napisami miejsca, a część chce nie
tylko utrzymać Fields w granicach Pagford, ale na dodatek ,,trwonić” pieniądze
na ośrodek dla uzależnionych, pomoc dla najbiedniejszych czy wsparcie dla
tamtejszych uczniów…
Konflikt dotyczący osiedla jest tłem dla wszystkich pozostałych
wydarzeń, jakie rozgrywają się w różnych częściach miasteczka. Zajrzymy do
gabinetu szkolnego psychologa, do lokalnej szkoły, trafimy na cmentarz, złożymy
wizytę w szpitalu, a przede wszystkim
odwiedzimy kilka domów rodzinnych…
I tutaj zatrzymajmy się na chwilę.
Żadna, ale naprawdę żadna z ukazanych w powieści
rodzin nie spełnia kryteriów, wg których zaliczylibyśmy ją do tzw. ,,normalnej”
czy zwykłej. Pod każdym dachem rozgrywa się jakaś tragedia – począwszy od
konfliktów wynikających z niezaspokojonych ambicji i wymagań matki wobec córki,
która reaguje samookaleczeniem, poprzez ojca-psychopatę katującego żonę i dzieci,
a na rodzinnej tragedii z matką narkomanką w tle kończąc… Opisy obrazów
domowych tragedii wywołują dreszcze i ogromne współczucie dla ofiar rodzinnej
przemocy.
Czytając
powieść, można odnieść wrażenie, że w całym miasteczku nie ma ani jednej
prawdziwej rodziny, nie ma ani cienia optymizmu czy nadziei, tylko wszyscy
knują przeciwko sobie, panuje zło i tylko ono jest prawdziwym zwycięzcą.
Na
dodatek, gdy autorka uśmierca jedną z młodziutkich bohaterek – nastolatkę Krystal
Weedon – można odnieść wrażenie, że brakło jej pomysłu, jak zakończyć tę może
nie skomplikowaną, ale raczej niepotrzebnie zagmatwaną powieść dla dorosłych…
Cóż, dla mnie ,,Trafny wybór” okazał się raczej ,,Totalną pomyłką”…
A jeśli sami chcecie sprawdzić - można znaleźć tutaj:
http://selkar.pl/aff/anowi_75/trafny-wybor
A jeśli sami chcecie sprawdzić - można znaleźć tutaj:
http://selkar.pl/aff/anowi_75/trafny-wybor
sobota, 2 lutego 2013
Najpiękniejsze miasto Europy...
Za oknem plucha, deszcz, nawet śladu zimy nie ma... Nastrój też raczej jesienny niż zimowy... Ach, jak teraz byłoby miło przenieść się w miłe klimatyczne miejsce, powłóczyć, odkryć kolejne nieznane zakątki... Najbliżej mamy... Pragę!
Jedno z moich ulubionych, a w zasadzie ukochanych miejsc.
Ile razy byłam w Pradze?
Nie wiem, nie potrafię się doliczyć :)...
A biorąc pod uwagę fakt, że do czeskiej stolicy mamy o rzut beretem, na miejscu kilku znajomych, którzy zawsze z chęcią przenocuję - nie dziwi, że bywamy tam tak często, jak to możliwe...
Ktoś może zapyta, po co jeździć w to samo miejsce tyle razy?
Odpowiem prosto: żeby naładować akumulatorki, żeby odwiedzić ulubione zakątki, żeby odkryć nowe, nieznane miejsca...
Ale spacerek po Pradze najlepiej zacząć tradycyjnie - od Mostu Karola z widokiem na Hradczany:
Spacerkiem przez most, na którym można spotkać ,,artystów" wszelkiego rodzaju:

Ale idziemy dalej.
Wspinamy się po schodach w górę, w stronę Hradczan. Wychodzimy na wprost Pałacu Biskupiego.
Skręcimy w prawo...
...przechodząc przez dziedziniec zamkowy wyjdziemy wprost na przeciw potężnej Katedry św. Vita.
Możemy zajrzeć na Złotą Uliczkę, ale możemy też przejść troszkę dalej i wspiąć się na praską Wieżę Eiffel'a...

A warto też zawrzeć nowe znajomości:):
Wieczorem, po dniu pełnym wrażeń, odpoczniemy, oglądając przepiękne pokazy grających fontann:
Jedno z moich ulubionych, a w zasadzie ukochanych miejsc.
Ile razy byłam w Pradze?
Nie wiem, nie potrafię się doliczyć :)...
| Most Karola widziany z praskiej wieży Eiffel'a |
Ktoś może zapyta, po co jeździć w to samo miejsce tyle razy?
Odpowiem prosto: żeby naładować akumulatorki, żeby odwiedzić ulubione zakątki, żeby odkryć nowe, nieznane miejsca...
Ale spacerek po Pradze najlepiej zacząć tradycyjnie - od Mostu Karola z widokiem na Hradczany:
Należy dotknąć pieska (a nuż spełni się nasze najskrytsze marzenie):
Spojrzeć na teatr:
Rzucić okiem na koło młyńskie (ten widok uwielbiam:)
Można trochę odpocząć:
A można też zejść i obejrzeć najsłynniejszy czeski most ,,od dołu":)
Ale idziemy dalej.
Wspinamy się po schodach w górę, w stronę Hradczan. Wychodzimy na wprost Pałacu Biskupiego.
Rzut oka na Pragę, na Stare Miasto od strony Hradczan:
Skręcimy w prawo...
| Nawet zdezolowany, pożyczony wózek nie zepsuje humoru:) |
...przechodząc przez dziedziniec zamkowy wyjdziemy wprost na przeciw potężnej Katedry św. Vita.
...z której obejrzymy Pragę z innej strony:
Wędrując uliczkami Pragi, warto spojrzeć pod nogi, nawet studzienki kanalizacyjne mogą być ciekawe:)
Wieczorem, po dniu pełnym wrażeń, odpoczniemy, oglądając przepiękne pokazy grających fontann:
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























.jpg)
